Przejdź do treści głównej
Doczekać cudu… Ania walczy z bezwzględną chorobą!
Mamy już
134318.07 zł
Potrzebujemy
250000 zł
53.73%
53.73%

Każdą darowiznę przekazujemy w 100% na wsparcie leczenia Ani

Zbieramy na
leczenie, sprzęty, rehabilitację
50 100 200 500 1000 Inna kwota
Mamy już
134318.07 zł
Potrzebujemy
250000 zł
53.73%
53.73%

Wpłaty: 250000

Anonimowy Darczyńca 09.02.2026 09:20
50.00
Przelewy 12.01-08.02.2026 r. 09.02.2026 09:19
450.00
Anonimowy Darczyńca 03.02.2026 09:10
50.00
Beata Wojcięgowska-Nowak 01.02.2026 12:16
100.00
Anonimowy Darczyńca 28.01.2026 09:21
50.00

AKTUALIZACJA

09.02.2026 r. Przeczytajcie proszę słowa mamy Ani:

W czasie, gdy dla świata „nic się nie dzieje”, u nas dzieje się wszystko. Każdego dnia. Bez przerwy. Dzięki Waszej pomocy udało nam się zakupić sprzęt, który dla Ani nie jest udogodnieniem, ale warunkiem przetrwania codzienności. Maty i wałki rehabilitacyjne, stół do masażu, sprzęt ortopedyczny – ortezy, gorsety sztywne i miękkie (Flexa), specjalistyczne siedzisko oraz wcześniej wózek inwalidzki z indywidualnie dopasowanym siedziskiem SPEX. To nie są „rzeczy”. To są narzędzia, które pozwalają Ani siedzieć, oddychać, funkcjonować i nie cierpieć bardziej, niż musi. Codziennie opłacamy rehabilitację domową, bo tylko w domu Ania czuje się bezpiecznie. Dla niej stres to nie emocja – to wróg. To realny zapalnik postępu choroby. Każdy wyjazd, każdy obcy bodziec może zniszczyć to, co miesiącami próbujemy zbudować. Ogromnym i stałym kosztem są także specjalistyczne suplementy. Koenzym Q10, kwas alfa-liponowy, NAC, specjalistyczne zestawy witamin – to nie kaprys, nie moda i nie „profilaktyka”. To absolutna konieczność w walce o funkcjonowanie organizmu Ani. Ich ceny są kosmiczne, ale brak tych suplementów kosztowałby ją znacznie więcej. Za nami dziesiątki konsultacji lekarskich, opłaconych m.in. dzięki Waszej pomocy: neurolog, nefrolog, kardiolog, ortopedzi, chirurdzy oraz fizjoterapeuta oddechowy. Za nami są również konsultacje międzynarodowe, z których wiemy jedno: Ania będzie potrzebowała operacji. I tu nie ma już miejsca na złudzenia. Postępująca skolioza pustoszy organizm Ani. Deformuje narządy wewnętrzne, zabiera przestrzeń na oddech, na komfort, na względny spokój. Skrzywienie 120 stopni to nie liczba w dokumentacji medycznej – to codzienny ból, to cierpienie, z którym Ania mierzy się każdego dnia. Przed nami kolejne międzynarodowe konsultacje, bo specjaliści z zagranicznych ośrodków – m.in. w Niemczech i Hiszpanii – potrzebują jeszcze większej ilości danych, badań i wyników, aby móc dokładnie zaplanować dalsze leczenie i możliwą operację. Ich dokładność i skrupulatność dają nadzieję, ale jednocześnie obnażają brutalną prawdę: bez środków i wsparcia ta droga po prostu się urwie.

Równolegle Ania pilnie musi zostać zaopatrzona w specjalistyczny sprzęt, którego NFZ i polski system ochrony zdrowia po prostu dla niej nie przewidział: HALO GRAVITY – PMT Halo, system trakcji kręgosłupa, który mógłby realnie pomóc w jej stanie. Dlaczego nie może z niego skorzystać? Bo „nie”. Bo „tak”. Bo Ania ma Zespół Leigha. A dla takich dzieci system nie przygotował rozwiązań...
Dlatego szukamy sami. Piszemy maile. Dzwonimy. Kontaktujemy się ze szpitalami i firmami, prosząc o możliwość wypożyczenia lub zakupu tego sprzętu. Każda odmowa boli, ale nie zatrzymuje nas – bo nie mamy prawa się zatrzymać. To nie jest historia o cudzie. To jest historia o ciągłej walce, która nie ma przerw, urlopu ani pauzy na złapanie oddechu.
Dziękujemy, że jesteście.
Bo dzięki Wam Ania nie jest sama.
A my – mimo zmęczenia, strachu i bezsilności – wciąż możemy iść dalej. 💙

10.10.2024 r. Drodzy Przyjaciele Ani, dzięki waszemu ogromnemu zaangażowaniu udało się uzbierać potrzebną kwotę na pomoc dla naszej Mróweczki a nawet więcej. Jednak potrzeby Ani są ogromne i niekończące się, dlatego bardzo prosimy pamiętajcie o niej i nie przestawajcie pomagać!

18.06.2024 r. Dzięki Waszej pomocy Ania ma już system spex, nowe osłonki na kółka, wózek, oraz konieczne suplementy! Jej potrzeby niestety nie mają końca...  Wiemy od mamy, że wciąż brakuje im środków na ortezy krótkie i długie, turnus rehabilitacyjny, terapię oddechową oraz specjalistyczne siedzisko, gdyż z obecnego Ania wyrosła. Ich łączny koszt to ok. 30 tys zł.


Całe życie Ani to nasze czekanie na cud! Jeszcze w ciąży liczyliśmy na to, że diagnoza lekarzy jest błędna, że ,,choroba się wchłonie”, zniknie! Potem, mimo ich zapewnień, że jest wszystko dobrze, “przecież to taka ładna dziewczynka, nie może być chora”, czuliśmy, że jeśli nie weźmiemy sprawy w swoje ręce, to stracimy naszą najukochańszą córeczkę. Dziś, gdy z dnia na dzień jest coraz ciężej, powtarzamy sobie, że ,,doczekamy tego cudu”, choć naszym marzeniem jest tak naprawdę każdy, razem przeżyty poranek...

Żaden lekarz nie wiedział co jej jest

W 33 tygodniu ciąży podczas badania USG dowiedzieliśmy się, że nasze maleństwo ma powiększoną miedniczkę nerkową oraz prawą komorę mózgową. Lekarze po wnikliwych badaniach uspokoili nas, że takie powiększenia o niczym nie świadczą, że czasem tak jest, później mogą zniknąć. 10 czerwca 2014 r. przyszła na świat Ania. Łzy szczęścia płynęły nam po policzkach! Nasza kruszynka z cudownymi oczkami, czarnymi jak węgielki i bujną czupryną, była taka piękna! Ponownie wykonano komplet badań i stwierdzono, że nie ma powodów do niepokoju...

Niestety w 2 tygodniu życia stan Ani zaczął się pogarszać. Jadła coraz mniej a płakała coraz więcej, praktycznie nie spała... Zaczęliśmy szukać przyczyny – ciągłe wizyty u lekarzy, dziesiątki konsultacji, pobyty w szpitalach i nic! Najczęstszym tłumaczeniem były ,,kolki”, “na pewno brzuszek ją boli” i oczywiście ,,po kilku pierwszych miesiącach życia to minie”. Nie minęło, a namnażało się coraz więcej problemów. Jako już prawie roczne dziecko nasza córeczka nie raczkowała, nie siadała, nie nawiązywała z nami prawie żadnego kontaktu.

Z tego koszmaru nie można się wybudzić

W lipcu 2017 roku padła diagnoza, która zwaliła nas z nóg – zespół Leigha. To metaboliczna, ultrarzadka i nieuleczalna choroba genetyczna, niestety destrukcyjna... Dzieci z tą chorobą żyją od kilku miesięcy do kilku lat. Wszystko przez to, że komórki ciała nie otrzymują tyle tlenu, ile potrzeba, co w konsekwencji prowadzi do ich obumierania, a następnie do wyłączania poszczególnych organów i układów z funkcjonowania. Już raz się z Anią żegnaliśmy. Gdy miała 2 latka, trafiła na OIOM z powodu sepsy, która rozwinęła się z ukrytego zapalenia płuc. Lekarze nie chcieli jej przyjąć do szpitala, bo ,,takich przypadków się nie ratuje”! Gdy doszło do zatrzymania krążenia, kazali nam się z nią żegnać.

Jeśli jesteś rodzicem chorego dziecka to zapewne wiesz, że matka lub ojciec takiego maleństwa są w stanie sprzedać duszę diabłu, by zdobyć zdrowie dla swojego największego skarbu. Jeśli jesteś rodzicem zdrowego dziecka to pomyśl o najgorszym koszmarze z Twoim dzieckiem w roli głównej, który kiedykolwiek Ci się śnił. Rodzice chorego dziecka właśnie tak się czują… Jakby większość czasu znajdowali się w jakimś koszmarze, z tą różnicą, że nie da się z niego wybudzić. Nie obudzi nas chichot naszych pociech przybiegających do łóżka i budzących nas, bo czas wstawać do szkoły. My w tym trwamy… Co może nas obudzić w naszej rzeczywistości? Wymioty, dziecko duszące się własną flegmą, pikająca aparatura podłączona do bezbronnego ciała naszego maleństwa, to wszystko może nas wybudzić… Jeśli w ogóle uda nam się zasnąć.
Mimo wszystko wstajemy, dla naszych ukochanych dzieci, które bez nas nie zrobią zupełnie nic. Myjemy je, głaszczemy, czeszemy, wysadzamy na toaletę, przebieramy, karmimy, podajemy leki…  Nieustannie.

Ania według statystyk powinna być z nami zaledwie dwa lata… Dzięki ciągłej walce: rehabilitacji, terapii, suplementacji, odpowiednio dobranym sprzętom i gronie cudownych Aniołów, którzy nieustannie przy nas trwają, nasza Mróweczka niedługo skończy 10 lat. Choć staramy się robić wszystko, by Ania jak najmniej cierpiała, widzimy i jesteśmy świadomi tego, że choroba postępuje. Anusia bardzo źle widzi na jedno oko, ma słabe serduszko, a część jej płuc przestała funkcjonować. Prawe płuco jest już zdeformowane i bardzo utrudnia oddychanie. Musimy uważać na każdą infekcję, bo nawet najmniejszy kaszel może doprowadzić do tragedii. Wprowadziliśmy rehabilitację oddechową, która powtarzana kilka razy dziennie przynosi, minimalne ale jednak korzyści. Dodatkowo doszła skolioza, która powoduje ogromne cierpienie! Zniekształcenia klatki piersiowej może spowodować ucisk na narządy wewnętrzne, w szczególności płuca i serce, które i tak są bardzo słabe, co z kolei może być przyczyną niewydolności krążenia i układu oddechowego...

Pomóżcie!

Choroba zabrała Ani tak wiele i wiem, że niebawem może odebrać jeszcze więcej - przyjemność z siedzenia i poruszania się na wózku inwalidzkim… Dla niej to znaczy prawie wszystko, bo Ania mimo wielu trudności chce być aktywna na miarę swoich możliwości, nie chce tyko leżeć. Jednak pojawiło się światełko w tunelu – system spex oraz specjalistyczny wózek Ottobock advangarde 4. Spex to indywidualnie dobrane elementy, które są zarówno komfortowe jak i mają wspomóc osiągnąć optymalną pozycję całego ciała, zarówno w pozycji siedzącej  na wózku inwalidzkim jak również w pozycji leżącej. Dzięki temu Ania będzie mogła dalej kontynuować rehabilitację nie tylko podczas ćwiczeń, ale również podczas samego leżenia czy siedzenia.
Tutaj znów pojawia się jedna z największych barier – pieniądze. Cena sprzętu rehabilitacyjnego dla osób z niepełnosprawnościami jest przerażająca. Sprzęt, którego potrzebujemy dla Ani to koszt prawie 30 000 zł. – wózek – 12 545 zł., natomiast system spex to aż 16 600 zł. Do tego dochodzą koszty suplementacji, rehabilitacji, lekarzy. To kwoty, które dla nas – rodziców są przeogromne i ciężkie do pokrycia z własnej kieszeni. Po raz kolejny przyszło nam walczyć o dofinansowania do sprzętu, ale wiemy już, że one nie pokryją ceny sprzętu nawet w połowie, dlatego po raz kolejny zwracamy się do Was – cudownych Aniołów o wsparcie, by Ania mogła godnie walczyć o „lepsze jutro” i mniej bólu. Moim, wiem, że niespełnionym marzeniem jest móc kupić Ani nowy rower, rolki czy hulajnogę, a po raz kolejny choroba zmusza nas do zakupu potwornie drogiego sprzętu rehabilitacyjnego, który choćby w minimalnym stopniu będzie mógł wesprzeć naszą gwiazdkę w walce o każdy dzień życia, by Ania mogła być jak najdłużej z nami... RAZEM!

Aneta i Artur Mrówczyńscy


Media

Opinie

  1. Anonimowy Darczyńca

    Niech Bóg będzie z Tobą

  2. Anonimowy Darczyńca

    Jezu ufam Tobie

  3. Anonimowy Darczyńca

    Niech Was Bóg błogosławi i strzeże.

  4. Anonimowy Darczyńca

    Niech Pan Jezus i Maryja wezmą Cię w opiekę

  5. AniaMarcinTymonAntonina

    Niech Cię Bóg błogosławi i strzeże.

  6. Anonimowy Darczyńca

    Niech Cię Bóg błogosławi i strzeże Aniu

  7. Anonimowy Darczyńca

    Trzymaj się Mała Siostrzyczko!

  8. Anonimowy Darczyńca

    Trzymaj się Mała Siostrzyczko!

  9. Zdzisław

    Aniu, niech Ci Bóg Błogosławi i Twojej Rodzinie.

  10. Magdalena

    Za Aniołki- Kościół św Marcina w Żninie

Słowa wsparcia od darczyńców.

Zbieramy na
leczenie, sprzęty, rehabilitację
50 100 200 500 1000 Inna kwota
Mamy już
134318.07 zł
Potrzebujemy
250000 zł
53.73%
53.73%

Wpłaty: 250000

Anonimowy Darczyńca 09.02.2026 09:20
50.00
Przelewy 12.01-08.02.2026 r. 09.02.2026 09:19
450.00
Anonimowy Darczyńca 03.02.2026 09:10
50.00
Beata Wojcięgowska-Nowak 01.02.2026 12:16
100.00
Anonimowy Darczyńca 28.01.2026 09:21
50.00
134318.07 zł
z 250000 zł
53.73%
53.73%
50 100 200 500 1000 Inna kwota