AKTUALIZACJA 7.05.2019.

Mamy coraz mniej czasu, poród może się zacząć w najbliższych tygodniach! Wiadomość od mamy Tosi: “Dziś byliśmy na kolejnej wizycie u lekarza. Chociaż Tosia ma się bardzo dobrze, jest już ułożona bardzo nisko główką do dołu. Doktor dał nam 5-6 tygodni i może nastąpić rozwiązanie. Nasza sytuacja zaczyna robić się dramatyczna, ponieważ do uzbierania potrzebnej kwoty brakuje nam aż 276 tys. zł! A mamy tylko miesiąc, być może mniej...”


Co ma na myśli lekarz, który informuje matkę, że jej dziecko ma 5 procent szans na przeżycie? Czy chce dać nadzieję? Czy chce dać do zrozumienia, że rodzice mają się z nim żegnać, zanim mieli szansę się z nim przywitać? I co zrobić z informacją, że jeśli córeczka dotrwa do porodu, to zaraz po nim zacznie umierać?

Tego się nie da opisać

Próbujemy to ubrać w słowa, ale nawał emocji, myśli, jest tak intensywny i zmienny, że wymyka się wszelkim próbom scharakteryzowania. Możemy tylko powiedzieć, że jedyne, co teraz się liczy, jedyne, o czym jesteśmy w stanie myśleć i mówić, to walka o Tosię. Tym bardziej, że lekarze w końcu dali nam nadzieję! Jeszcze w 13 tygodniu ciąży mówili, że córeczka umrze w życiu płodowym. Przezierność karkowa wynosiła 7 mm, dziecko było obrzęknięte, miało nieprawidłowy przepływ do lewej komory serca, nie miało przewodu żylnego. Specjaliści przypuszczali, że to zespół Turnera i wada serca. Tosia okazała się jednak silniejsza niż wszelkie statystyki. Jej wola życia pokonała wyniki badań i dane naukowe!

Tosia już dowiodła, jak bardzo chce żyć!

hlhsNa początku było nam bardzo ciężko. Co chwilę nasłuchiwaliśmy, czy Tosia daje nam o sobie znak, czy po prostu żyje. Do tego musieliśmy zebrać więcej dzielności niż przypuszczaliśmy, że moglibyśmy mieć i jeździć na kolejne badania. Ale nasza córeczka okazała się jeszcze dzielniejsza – z badania na badanie obrzęk się zmniejszał, rosła na naszych oczach, a jej serduszko cały czas biło. Ogromnej otuchy dały nam wyniki badań genetycznych, które wykazały, że podejrzenia, iż ma zespół Turnera okazały się błędne. Niestety w 18 tygodniu ciąży lekarz potwierdził wadę serca – lewa komora nie pracuje.

Wbrew czarnym wizjom szukaliśmy pomocy, gdzie tylko się dało. W końcu nie po to przez pięć lat staraliśmy się powołać ją do życia, żeby teraz tak łatwo pogodzić się z najgorszym. Poznaliśmy rodziców innych dzieci z takim samym problemem. I te znajomości pozwoliły nam jeszcze swobodniej odetchnąć. Krytyczną wadę serca HLHS (zespół niedorozwoju lewej części serca) można leczyć, a obciążone tym schorzeniem dzieci mogą normalnie funkcjonować. Dzięki rozwojowi medycyny i umiejętnościom wybitnych lekarzy połowa serduszka może starczyć naszej Tosi na przeżycie. Chcemy je oddać w ręce prof. Edwarda Malca i jego cudownego Zespołu w Universitätsklinikum Münster (Niemcy). Uratowali oni już setki dzieci i Tosia będzie kolejnym – nie może być inaczej!

Robimy dla niej wszystko, co w naszej mocy

Wiemy, że nasza córeczka jest bezpieczna, dopóki jest pod sercem mamy. Aby jednak miała szansę poznać świat, kiedy tylko się na nim pojawi, musi być objęta specjalistyczną opieką i w ciągu kilku dni przejść pierwszą z trzech niezbędnych operacji. Niestety nasza nadzieja na życie dla Tosi jest obciążona konkretnym kosztorysem – poród i operacja zostały wycenione na ok. 310 000 zł (72 500 euro). My musimy się bardzo spieszyć, a ona musi bardzo cierpliwie czekać. 24 czerwca 2019 roku, trzy tygodnie przed planowanym terminem porodu, mamy być już w Münster. Tam przyjdzie na świat i niemalże od razu trafi na stół operacyjny. Tosia chce żyć, a lekarze wiedzą, jak jej pomóc. Pozwólmy im uczynić cud!

Ewelina i Szymon, rodzice Tosi

Dane do przelewu

Fundacja Mam serce ul. Szturmowa 9 lok. 4 02-678 Warszawa Nazwa banku: Millennium Bank Numer konta: 26 1160 2202 0000 0001 6899 7325 Tytuł przelewu: Tosia Polańska

Płatność online

Brak aktualności

*Licznik jest aktualizowany 2 x dziennie