Bez Ciebie nie moglibyśmy pomagać 15-letniej Julii w walce z chorobą.
Wpłaty: 60000
AKTUALIZACJA
17.06.2026 r. Choroba Julii niestety postępuje, jej mięśnie, stawy, wiązadła i ścięgna powoli zamieniają się w kości. Od czasu pierwszej wizyty w Klinice w Garmisch-Partenkirchen minęło już 13 lat. Julia ma za sobą aż 6 pobytów w tej klinice, oraz dwie konsultacje u prof. Kaplana z USA. Od 2018 roku jest także pod opieką pani dr. Małgorzaty Szczepanek z Kliniki Pediatrii, Endokrynologii i Diabetologii Dziecięcej Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie, która obecnie jest jedynym specjalistą od FOP ( postępującego kostniejącego zapalenia mięśni ) w Polsce.

Pomimo specjalistycznego leczenia, stosowania się do wszystkich zaleceń lekarzy oraz systematycznej rehabilitacji niestety od 2023 r. choroba u Julii zaczęła coraz mocniej postępować ograniczając ruchomość kolejnych stawów a obrzęki, które następnie przekształcały się w dodatkowe skostnienia pozaszkieletowe zaczęły pojawiać się także na plecach. W zeszłym roku w lipcu FOP uderzył ze zdwojoną siłą, a powstałe dodatkowe kości w bardzo dużym stopniu unieruchomiły szyję (ruchomość głowy), ograniczyły ruchomość rąk w ramionach, kręgosłupa a także zablokowały możliwość zginania lewej nogi w kolanie i wyprost prawego kolana. Rozlegle skostnienia mięśni w obrębie kręgosłupa spowodowały samoistne kompresyjne złamanie kręgu. Uciski na nerwy czy rdzeń kręgowy coraz częściej zaczęły powodować bardzo silny ból do tego stopnia, że bywały dni, kiedy Julia pomimo przyjmowania bardzo mocnych sterydów przeciwzapalnych i oraz leków przeciwbólowych jednocześnie nie była w stanie wstać z łóżka aby z naszą pomocą przesiąść się na swój specjalnie dostosowany do jej ograniczeń elektryczny wózek inwalidzki.

Pod koniec stycznia 2026 r. choroba zaatakowała ponownie, tym razem nie wytrzymały dwa kolejne kręgi, powodując okropny, nie do zniesienia ból przy jakimkolwiek nawet najmniejszym ruchu nóg czy rąk. 29 stycznia Julia trafiła do szpitala w bardzo ciężkim stanie, doszło zapalenie lewego płuca, które było dodatkowo obciążone ponieważ od kilku miesięcy dawała radę leżeć tylko na lewym boku, Covid oraz cukrzyca posterydowa. Po 47 dniach walki w szpitalu Julia wróciła do domu. Od tej pory jest pod opieką Podkarpackiego Hospicjum dla Dzieci. Dzięki systematycznej rehabilitacji, na chwilę obecną, Julia za pomocą łóżka rehabilitacyjnego jest w stanie podnieść się do pozycji półleżącej (nie jest w stanie jeszcze usiąść nawet przy pomocy łóżka), ręce wróciły do częściowej sprawności, udało się wypracować pierwsze ruchy nogami, niestety nie jest w stanie zmienić pozycji ciała z pleców na bok i odwrotnie, a przez dodatkowe skostnienia w obrębie szyi nie jest w stanie poruszać głową.
Zwracamy się z prośbą o pomoc w zakupie specjalistycznego zmiennociśnieniowego materaca przeciwodleżynowego z funkcją automatycznych przechyłów bocznych oraz rotacją, który zdecydowanie ułatwiłby funkcjonowanie naszej córce każdego dnia. Dzięki niemu zmiana pozycji, zrobienie opatrunku na plecach, toaleta czy zmiana pościeli nie byłaby tak mocno dla niej obciążająca jak obecnie (wiele dodatkowych skostnień na plecach powodują ból). Materac ten także polepsza parametry przeciwodleżynowe chorego oraz ma funkcję przepływu powietrza między komorami, dzięki czemu nadmiar ciepła i wilgoci jest odprowadzany na zewnątrz (wilgoć i temperatura są jedną z przyczyn powstawania odleżyn). Niestety koszt materaca jest bardzo wysoki i wynosi aż 18000zł (dofinansowanie NFZ- 280zł, dofinansowanie PFRON- 280zł). Bardzo potrzebujemy również podnośnika transportowo- kąpielowego, dzięki któremu moglibyśmy bezpiecznie na specjalnej chuście na zawieszkach przenosić córkę na wózek inwalidzki w pozycji półleżącej czy leżącej (wózek Julii ma opcję odchylenia oparcia do pozycji prawie leżącej) oraz do kąpieli (obecnie toaleta kąpieli odbywa się na łóżku). Koszt takiego podnośnika jest również bardzo wysoki (brak zgięcia w lewym kolanie powoduje nietypowy środek ciężkości podczas przenoszenia dlatego też podnośnik musi posiadać dodatkowe funkcje co znacznie podnosi jego cenę).
Na chwilę obecną Julia każdy swój dzień spędza na łóżku rehabilitacyjnym. Jej marzeniem jest wyjechać na podwórko wózkiem, popatrzeć w niebo czy na słońce a niestety na chwilę obecną jest to niemożliwe.
W Polsce na FOP choruje jedynie około 27 osób (w tym 14 dzieci). Obecnie nie ma skutecznego leku na FOP, aby wyciszyć zaostrzenia choroby stosuje się objawowo sterydoterapię, silne leki przeciwobrzękowe, przeciwzapalne i przeciwbólowe, pomaga również delikatna fizjotarapia. W kilku krajach na świecie, prowadzone są badania kliniczne nad opracowaniem skutecznego leczenia FOP a ich wyniki są obiecujące, jest więc iskierka nadziei na przynajmniej częściowe zatrzymanie choroby. Włączenie dzieci do badania klinicznego amerykańskiej firmy farmaceutycznej Regeneron planowane jest w 2026r.
Anna i Mirosław, rodzice.
2020-2022
W 2020 r., przy pomocy innych organizacji, sfinansowaliśmy zakup czterokołowego skutera inwalidzkiego, dzięki któremu Julia może swobodnie poruszać się po okolicy, w której mieszka. Poza tym stale opłacamy leki i rehabilitację dziewczynki.


2013-2019
Julia co pół roku wyjeżdżała na konsultacje do dr Morharta do Kliniki w Garmisch-Partenkirchen (Niemcy). Ponadto opłacaliśmy jej leki sprowadzane z zagranicy, niezbędne suplementy diety i witaminy oraz comiesięczną rehabilitację. Zakupiliśmy również wiele niezbędnych sprzętów medycznych, dzięki którym choroba dużo wolnej się rozwija: inhalator, ciśnieniomierz, obuwie ortopedyczne, ortezy, matę ozonową do rehabilitacji.
PONIŻEJ HISTORIA ZBIÓRKI DLA DZIEWCZYNKI

Każdy upadek budzi niepokój, bo może pojawić się nowe skostnienie. Każdy siniak niesie ryzyko unieruchomienia kolejnego stawu. Każdy zastrzyk to tak, jakby pozwolić chorobie na dalszy postęp. Każda wizyta u stomatologa grozi unieruchomieniem żuchwy. Niemożliwe?! A jednak… poznajcie historię Julii!
Niezidentyfikowane guzki
Julia już od dnia swoich narodzin (14.09.2010 r.) zmaga się z ciężką i jak do tej pory, nieuleczalną chorobą. Początkowo jedynym zmartwieniem rodziców było to, że ich córeczka jest wcześniakiem i wymaga troszkę innej opieki niż dzieci urodzone w terminie. Jako 3-miesięczne dziecko musiała być rehabilitowana z powodu napięcia mięśniowego oraz pozostałości po wylewie drugiego stopnia, który na szczęście się wchłonął. Wszystko jednak, ku radości rodziców, odbywało się “zgodnie z planem”.
Pewnego dnia rodzice zauważyli, że na lewej nodze kilkumiesięcznej Julii, tuż nad kolankiem, pojawił się niewielki guzek. Nie wzbudziło to ich większego niepokoju, ponieważ nóżka wydawała się być sprawna. Ortopeda zdiagnozował to jako wyrośl chrzęstno-kostną, którą należy usunąć. Niestety zaraz po zabiegu w operowanym miejscu, pojawił się obrzęk, który w ciągu miesiąca stwardniał. I to już bardzo zaniepokoiło rodziców…
Dalsze badania wykazały, że wyrośl odrosła (była ok. 3 razy większa) i należy ją niezwłocznie usunąć. Historia powtórzyła się na nowo – Julia przeszła drugą operację, po której noga zrobiła się lekko obrzęknięta i boląca oraz dodatkowo pojawiły się dwa następne guzki. I kolejna mało trafna diagnoza – tym razem “mnogie wyrośla chrzęstno-kostne”. Obserwować i rehabilitować – usłyszeli rodzice i wrócili do domu. Niestety, pomimo intensywnej rehabilitacji, sprawność nóżki nie poprawiła się.
Kostniejące ciało
Kiedy Julia miała prawie 3 latka lekarze orzekli, że aby móc walczyć o zgięcie nóżki w kolanie, należy ponownie usunąć wyrośla i kolejny raz ją zoperować. Rodzice w obliczu trzeciej już operacji postanowili, że skonsultują się z innym ortopedą. Jego diagnoza była dla nich szokiem i wybawieniem jednocześnie! Okazało się, że dwa poprzednie zabiegi nie powinny się nigdy odbyć! W końcu wiedzieli na co cierpi ich dziecko i jak mogą mu pomóc!
Julia choruje na bardzo rzadką i nieuleczalną chorobę genetyczną Fibrodysplasia Ossificans Progressiva, czyli postępujące kostniejące zapalenie mięśni. Jest to schorzenie, w którym organizm osoby chorej wytwarza struktury kostne (kostniny) w miejscach, gdzie ich być nie powinno. Dodatkowe kości wytwarzają się w mięśniach, ścięgnach, stawach i w innej tkance łącznej, czego ostatecznym skutkiem jest ich unieruchomienie i brak możliwości normalnego poruszania się. Przy Fibrodysplasia Ossificans Progressiva dopuszczalne są jedynie operacje ratujące życie, gdyż każde nakłucie czy cięcie mięśnia powoduje jego odbudowę w postaci kostniny!
Zatrzymać chorobę!
W Polsce choruje na nią jedynie około 20 osób i nie ma żadnego specjalisty, który mógłby pomóc w leczeniu dziewczynki. Najbliżej, w Niemczech, w Klinice w Garmisch-Partenkirchen jest dr Rolf Morhart i wraz z nim iskierka nadziei na przynajmniej częściowe zatrzymanie choroby. Koszt konsultacji to około 2 000 EURO, termin wyznaczono na 4 listopada 2013 r. Po diagnostyce zostanie ustalony plan leczenia i rehabilitacji Julii.
Julia nie wierzy w swoją chorobę i cały czas powtarza, że “jak będzie ćwiczyć i pić syropek od pana doktora, to nóżka zacznie się zginać i będzie mogła biegać”. Pomóżmy Julii jak najdłużej cieszyć się beztroskim dzieciństwem i nie przejmować się każdym siniakiem na ciele! Ta choroba jest nieubłagana, ale zawsze można choć na kilka miesięcy odwlec jej najpoważniejsze skutki… Pomóżcie!


Angelika –
Uda się!
CARS JARO –
🙌 Julia jesteśmy pewni, że wszytko się uda!
Anonimowy Darczyńca –
Dużo sił dla Julki i rodziny <3
Anonimowy Darczyńca –
Trzymaj się Julka! Ciesz się błękitem nieba i spacerkami z pieskiem ❤️
Anonimowy Darczyńca –
Pozdrowienia dla Ciebie i dla pieska 🙂
Zuzanna –
Życzę dużo zdrowia
Anonimowy Darczyńca –
Żeby na świecie nie było barier 🙁 Proszę pogłaskać pieseczka ode mnie, ładniutki 🙂
Tomek –
Wszystkiego dobrego Julka!
Joanna i Kamkl –
Na spacerek z pieskiem🤗
Anonimowy Darczyńca –
Trzymaj sie Juleczko!