Sepsa – słowo tabu. Przeraża, choć mało kto ją widział. Rzeczywiście, nie zdarza się często. Ale kiedy już się zdarzy, nie bierze jeńców. Stawia twarde warunki pacjentowi i lekarzom – diagnoza, którą usłyszeliśmy zabrała nam oddech! Powiedzieć, że zagraża życiu, to nic nie powiedzieć. Z sepsą jest tak, że każda minuta to morderczy wyścig ze śmiercią.

Walka od pierwszych dni

Staś zachorował zaraz po urodzeniu. Przez pierwszy miesiąc choroba dokonała ogromnych zniszczeń w maleńkim organizmie naszego synka. Walkę o życie wygraliśmy, teraz zaczęła się niezwykle trudna i bolesna walka o zdrowie, która trwa do dziś!

Choroba, na którą cierpi Staś, nazywa się zwyrodnieniem wielostawowym. W jej wyniku synek ma uszkodzone wszystkie główne stawy i zniszczone nasady kości udowych, które są przyczyną trwałych przykurczy kolan i bioder. Lekarze w Polsce stawiali kolejne fatalne diagnozy, skazujące go dożywotnio na wózek inwalidzki.

Nie mogliśmy pozwolić na zamknięcie naszego dziecka w czterech ścianach, skazać go na życie bez dzieciństwa. Zaczęliśmy szukać pomocy u zagranicznych lekarzy, którzy jako jedyni dawali szansę Stasiowi na godne życie, życie na własnych nogach, a nie na dwóch kółkach. Spełnili swoje obietnice. Syn jest obecnie po kilku bardzo skomplikowanych operacjach. Jedna z nich, która odbyła się w klinice w Aschau (Niemcy), pozwoliła pierwszy raz wyprostować Stasiowi nogi i wydłużyła kości ud. Druga, przeprowadzona przez specjalistów z Paley European Institute w Warszawie, pozwoliła na rekonstrukcję stawów kolanowych. Operacje, zwłaszcza ostatnia, dały niesamowite efekty! Od tego czasu Staś jest cały czas rehabilitowany, by nie zaprzepaścić tego, co zrobili lekarze.

By mógł stawiać krok za krokiem

Nasz bohater ma dziś 11 lat, cały czas rośnie, a wraz z nim rosną problemy. Jego kości udowe są zdeformowane i za krótkie o 30%, powodując dysproporcje ciała i ogromne trudności z chodzeniem. Skrócone są też mięśnie, które nie pracują wystarczająco dobrze, szybko się męczą, a ich funkcje przejmują inne. To powoduje wadę postawy i przede wszystkim ogromny ból… Już w czerwcu Stasia czeka kolejna operacja w Paley European Institute, podczas której kości udowe zostaną wydłużone aż o 5 cm. Lekarze dokonają też korekty kolanka. To wszystko będzie kosztować ponad 350 tys. zł, na szczęście udało nam się już zgromadzić część tych środków, niestety nadal brakuje nam 60 tys. zł.

Prosimy otwórz swoje serce na los naszego synka

Już teraz syn nie może uklęknąć, by zawiązać sznurowadło, nie potrafi biegać, ciężko mu wchodzić po schodach, ma kłopoty z równowagą, często się potyka. Nogi Stasia już dłużej nie będą w stanie unieść jego ciężaru ciała i przykują go do wózka na resztę życia! Nie chcemy, nie możemy do tego dopuścić! Nasz syn mimo tego, co do tej pory przeżył, ma ogromną wolę walki i całe życie przed sobą. Dzielnie znosi ból, cierpienie i trudy codzienności. Nadzieja w nim nie gaśnie. My jako rodzice zrobimy wszystko, żeby nasze dziecko mogło być samodzielnym nastolatkiem i dojrzałym człowiekiem, który będzie mógł cieszyć się pełnią życia. Właśnie dlatego prosimy o wsparcie, bez którego straci swoją szansę. Stanęliśmy w obliczu wyzwania, któremu musimy sprostać, a pomoc ludzi pełnych empatii to nasza jedyna nadzieja na to, że nasze dziecko będzie miało przed sobą szczęśliwą przyszłość.

Justyna i Bartek, rodzice

Dane do przelewu

Fundacja Mam serce ul. Dereniowa 10/91 02-776 Warszawa Nazwa banku: Millennium Bank Numer konta: 26 1160 2202 0000 0001 6899 7325 Tytuł przelewu: Staś Sułkowski

Płatność online

*Licznik jest aktualizowany 2 x dziennie