AKTUALIZACJA

15.02.2021. Stało się najgorsze! Oluś trafił na OIOM w stanie krytycznym! Jest podłączony do respiratora, jego stan jest ciężki, ale stabilny. Maszyny pracują na najwyższych możliwych parametrach, dodatkowo dostaje tlenek azotu, gdyż na samym tlenie saturacje spadają do 60%. Decydujące będą najbliższe dni, kiedy będzie miał odstawiane leki i będzie mógł być odłączony od respiratora. Kardiolog, który opiekuje się Olusiem od urodzenia widzi w obrazie serca zespolenie Laxa wykonanie w Rzymie oraz tętniczki płucne – są one bardzo wąskie, ale są i jest przepływ krwi, co pozwala nie tracić nadziei. Serce nam pęka na milion kawałków, ale musimy walczyć dalej, żeby Oluś mógł jak najszybciej polecieć na operację do USA!

Nie wierzymy w to co się dzieje i nie wiemy, co się stanie w najbliższych dniach, nikt nie umie nam powiedzieć czy mózg naszego synka ucierpiał w wyniku niedotlenienia... Błagamy Was o ratunek! Operacja serduszka musi się odbyć jak najszybciej! Umieramy ze strachu. Czekamy na Ciebie nasz chłopczyku, bez Ciebie jest smutno, pusto i cicho, a my odchodzimy od zmysłów...
Dominika i Piotrek, rodzice

11.02.2021. Nie mamy dobrych wieści – dzisiejsze echo serduszka Olusia wykazało, że słychać przepływ w tętnicach, ale ich w ogóle nie widać są tak skrajnie wąskie. Za chwilę już naprawdę nie będzie czego ratować! Wyniki krwi też są bardzo złe, gęstnieje ona coraz bardziej, sinica się pogłębia... Kardiolog Olusia powiedział, że z operacją nie można już dłużej zwlekać. Prosimy, pomóżcie nam ratować tego małego chłopca, który ma jeszcze całe życie przed sobą!

10.02.2021. Rodzice zmarłego Olafka zdecydowali się przekazać zebrane środki (941 965,81 zł) na ratowanie serduszka naszego Olusia. Jesteśmy ogromnie wzruszeni, a także niezwykle im wdzięczni za ten gest!

26.01.2021. Mamy termin!!! 23 marca Oluś musi się stawić w Lucile Packard Children’s Hospital. A my musimy wpłacić całą kwotę! Z Waszą pomocą to musi się udać!

20.01.2021. Wiadomość z ostatniej chwili! Lekarze ze Stanford chcą, aby Oluś przyleciał do nich jak najszybciej, serduszko jest w bardzo złym stanie – naczynia, które miały rosnąć zaczynają zanikać. Chcą oni wykonać cewnikowanie, dzięki któremu będą mogli precyzyjnie ocenić co się dzieje, a następnie zadecydują o operacji. Niestety nic nie zrobią dopóki nie zapłacimy. Nadal brakuje 3,5 mln zł!!! Każdego kto może nam pomóc, błagamy o ratunek!

7.01.2021. Mamy kosztorys operacji! 1 148 500 dolarów, co w przeliczeniu na obecny kurs dolara daje sumę 4 200 000 złotych. Musimy zebrać pieniądze jak najszybciej, by w sercu Olusia nie doszło do nieodwracalnych zmian. Decydujące będą najbliższe dwa miesiące, mamy więc czas maksymalnie do marca!


To operacja ostatniej szansy! Jeśli do niej nie dojdzie, synek umrze na naszych oczach! To będzie już jego trzecia walka i mamy nadzieję, że ostatnia. Tym razem życie naszego jedynego dziecka zostało wycenione na kilka milionów złotych! Operacja musi się odbyć jak najszybciej, bo z każdym miesiącem szanse na jej powodzenie są coraz mniejsze. Serce Olusia słabnie każdego dnia…

Oluś ma krytycznie ciężką wadę serca

Synek urodził się 1.10.2018 r. ze skrajną postacią tetralogii Fallota, atrezją tętnicy płucnej z ubytkiem międzykomorowym, krążeniem obocznym MAPCA’s. Nie było nam dane cieszyć się z jego narodzin. Z dnia na dzień rozgrywał się największy dramat naszego życia. Oluś na sygnale został przewieziony do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Pierwsze chwile swojego życia spędził na OIOM-ie z powodu niewydolności płuc i serca.

Sinica, kolor śmierci, pogłębiała się z dnia na dzień. Synek musiał dostawać leki podtrzymujące pracę serca. W 28 dobie życia jego serduszko się zatrzymało. Lekarze cudem go odratowali. Państwa syn ma 30% szans na przeżycie – powiedzieli i kazali nam się z nim pożegnać. Dla swojego dziecka można zrobić wszystko, lecz pożegnać się… tego jednego nie mogliśmy zrobić. Ochrzciliśmy go i z rozrywającym serce bólem rozpaczy odprowadziliśmy na salę operacyjną. Kardiochirurdzy zdecydowali o odcięciu pnia tętnicy płucnej i przeszczepieniu dwóch gałęzi płucnych do aorty, aby zwiększyć ukrwienie płuc. Operacja była niezwykle skomplikowana i po jej wykonaniu lekarze nie pozostawiali nam złudzeń… Oluś był w stanie krytycznym, w śpiączce farmakologicznej, tonął wręcz w kabelkach i rurkach, jego organizm był skrajnie niedotleniony, płuca nie chciały podjąć samodzielnie pracy. Czuwaliśmy przy jego łóżeczku dzień i noc, to był nasz świat, sens naszego istnienia. Modliliśmy się o cud!

Nasza miłość rodziła się w cieniu niewyobrażalnego bólu, strachu i śmierci

Nasz kochany syn wybrał bycie jednym z tych 30% szczęśliwców. Po trzeciej próbie odłączenia od aparatury jego serduszko podjęło pracę. Po 2,5 miesiąca został wypisany do domu, a my nie marzyliśmy o niczym innym, tylko by wziąć go w końcu w ramiona, przytulić i szepnąć mu do ucha, że już wszystko będzie dobrze, że wynagrodzimy mu cały ten trudny start w życie. I że zrobimy wszystko, by już nigdy tak nie cierpiał! Nie zdawaliśmy sobie do końca sprawy, że to dopiero początek…

Wiedzieliśmy, że nadciśnienie, które powstało w płucach Olusia jest niebezpieczne, dlatego od razu zaczęliśmy się konsultować z najlepszymi kardiologami w Polsce. Niestety wszyscy rozkradali ręce i doradzali nam szukanie pomocy w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Rzymie. Operuje tam prof. Carotti, który jako jedyny w Europie ma doświadczenie w tak skomplikowanej wadzie, jaką ma Oluś. Lekarz zakwalifikował synka do operacji na 8 marca 2020 r. Niestety przez pandemię została ona odwołana, co podziałało na naszą niekorzyść – zaczął zamykać się shunt w sercu i konieczna była natychmiastowa operacja. Udało się ją przeprowadzić 9 lipca, jednak na całkowitą korektę wady było już za późno... Przez 13 godzin Profesor robił wszystko co w jego mocy, jednak nie zdołał naprawić serduszka Olusia.

W każdej chwili może dojść do dramatu

Oluś ma dopiero dwa latka i znowu staje ze śmiercią twarzą w twarz. Dzięki operacji we Włoszech przez pewien czas jego serduszko będzie jakoś pracować – ile da radę, tego nikt nie wie. Już zaczynają mu sinieć usta, szybko się męczy podczas zabawy, nie ma siły biegać. Serce nie daje rady dotlenić organizmu, krew gęstnieje, któregoś dnia może się po prostu udusić… Nie da się opisać bólu, jaki czujemy, odpędzić myśli – dlaczego my, dlaczego nasze dziecko, jaki jest sens tego cierpienia? I tej bezsilności, bo jakbyśmy mogli, to wyrwalibyśmy nasze serca i mu oddali. I tej bezradności – przeszczepu serca w Polsce Oluś nie dożyje, wszystkie ośrodki europejskie odmówiły nam pomocy. Pojawiła się jednak nadzieja…

Słyszeliśmy już wcześniej o ośrodku w USA, który jako jedyny na świecie operuje dzieci z nadciśnieniem płucnym. Nie braliśmy go pod uwagę, bo wierzyliśmy, że uda nam się znaleźć ratunek we Włoszech, a poza tym przerażała nas gigantyczna cena leczenia (od 4 do nawet 9 milionów złotych). W rozpaczy napisaliśmy do dr Franka Hanley’a z Lucile Packard Children’s Hospital w Stanford – specjalisty od beznadziejnych przypadków. Napisał nam, że ma pomysł na zreperowanie serduszka Olusia – dokona chirurgicznej rekonstrukcji maleńkich tętniczek płucnych. Nikt na całym świecie nie potrafi tego zrobić. Musimy się tylko pospieszyć, by nadciśnienie płucne się nie utrwaliło!

Póki serce Olusia bije, będziemy o nie walczyć!

Okazało się, że musimy przyłączyć się do dosłownie kilku rodziców z całej Polski, którzy muszą błagać o miliony, by ratować serce swojego dziecka! Jeśli nie zaczniemy działać, pozostanie nam tylko pożegnać się z naszym synkiem. Rozpoczynamy zbiórkę mimo braku kosztorysu, bo liczy się każdy dzień, nie możemy zmarnować ani jednego! Nie możemy czekać, bo śmierć też nie poczeka… Potrzebujemy ogromnych pieniędzy i gigantycznej ilości dobrych serc, które nam pomogą! Musimy poruszyć niebo i ziemię, błagamy pomóż nam w tym! Dołącz do nas, nie pozwól odejść naszemu dziecku…

Dominika i Piotr Filipowscy


Drodzy Darczyńcy!

Zebranie takiej sumy może się wydawać niewykonalne, ale nie kwota jest ważna, a ilość ludzi, która przyłączy się do tej zbiórki. Dlatego z całego serca prosimy o „wszystkie ręce na pokład”! Musi być nas bardzo, bardzo dużo! Przyłączajcie się, udostępniajcie, nagłaśniajcie w mediach – wszystkie pomysły na dotarcie do jak największej liczby otwartych ludzkich serc są mile widziane! Jeśli nic nie zrobimy, zostanie tylko pustka po życiu małego chłopca, którego można było uratować... Jeśli jesteś mamą, tatą, jeśli kogoś kochasz, zrozumiesz, że nie ma dziś nic ważniejszego!

Zespół Fundacji Mam serce

Możesz pomóc Olusiowi, przekazując 1% podatku! Wypełnij tradycyjny druk PIT lub uzupełnij formularz online.

Dane do przelewu

Fundacja Mam serce ul. Dereniowa 10/91 02-776 Warszawa Nazwa banku: Millennium Bank Numer konta: 26 1160 2202 0000 0001 6899 7325 Tytuł przelewu: Olek Filipowski

Płatność online

*Licznik jest aktualizowany 2 x dziennie