Bez Ciebie nie moglibyśmy pomagać 8-letniemu Kamilowi w walce z chorobą.
Wpłaty: 107400.88
Podjęliśmy decyzję o adopcji Kamila wiedząc, jak ciężką ma wadę serca (pojedyncza komora serca, wspólny pień tętniczy). Z moją żoną Olgą byliśmy na wszystko przygotowani, bo poznaliśmy naszego synka w szpitalu. Wiedzieliśmy, że czeka go jeszcze jedna, bardzo ciężka operacja na otwartym sercu i z pełną świadomością zdecydowaliśmy się na walkę o jego zdrowie. Tylko do głowy nam nie przyszło, że będzie to także walka z całym systemem opieki zdrowotnej w Polsce.
Łóżeczko, przy którym nie ma nikogo
Ciężko chorego Kamila zostawili w szpitalu rodzice, zaraz po urodzeniu (6.03.2013). Wiedzieli, że ma wadę serca, nie wiemy co się takiego zadziało, że tak zdecydowali. Zaraz po urodzeniu Kamil przeszedł pierwszą z trzech koniecznych przy tej wadzie operacji, a w wieku 7 miesięcy drugą (zespolenie Glenna). Można powiedzieć, że nie tylko uratowała mu ona zdrowie, ale też dała mu szansę na nowe życie – życie rodzinne. Na oddziale kardiologii, na którym leżał nasz siostrzeniec Antek, przy łóżku każdego dziecka był rodzic. Łóżko Kamila, przy którym nie było nikogo, było po prostu przerażające. My i rodzice Antka opiekowaliśmy się nim i widzieliśmy, jak bardzo on tego potrzebuje, jaki ma deficyt miłości, czułości i troski. Nie mieliśmy jeszcze wtedy własnego dziecka, marzyliśmy o nim od dwóch lat. Czuliśmy, że los nieprzypadkowo połączył nas z Kamilem. Pokochaliśmy go bardzo szybko, od początku było dla nas jasne, że go tak w tym szpitalu, samemu sobie, nie zostawimy.


Żeby nie było za późno!
Po adopcji skupiliśmy się na przebadaniu Kamila u wielu specjalistów, żeby wykryć i naprawić wszelkie inne schorzenia. Dzięki temu, jak również rehabilitacji i zajęciom wspomagającym, nasz synek nadrobił opóźnienia psychofizyczne. Wiedzieliśmy, że już czas na trzecią operację serca – od ostatniej minęło 2,5 roku i od kilku miesięcy zaczął gasnąć w oczach (postępująca sinica, szybsze męczenie się, obniżone saturacje). W szpitalu w Warszawie, mimo podkreślenia przez kardiologów pilności badań, nie znalazł się termin na ich wykonanie. Postanowiliśmy nie czekać na bliżej nieokreślony czas i pojechaliśmy do szpitala w Gdańsku. Tam uświadomiono nam, że trzecia operacja (Fontana) powinna być wykonana u Kamila już rok temu i że jego organizm już powoli nie ma siły walczyć, jest niedotleniony i postępują w nim nieodwracalne zmiany. Po wielu konsultacjach dowiedzieliśmy się, że jedynie w Klinice Uniwersyteckiej w Münster (Niemcy) wykonuje się takie operacje na bijącym sercu i śmiertelność dzieci jest znacznie mniejsza niż w Polsce. Termin operacji został wyznaczony na 6 lipca 2016 r. Jej koszt to 35 500 EURO, to przy obecnym kursie jest ponad 150 000 PLN.


Dzięki Wam Kamil może już nie cierpieć
Kamil nam zaufał i jako rodzice nie chcemy go zawieść, nie możemy doprowadzić do sytuacji, kiedy kolejny raz stanie mu się krzywda, chcemy po prostu dla niego jak najlepiej, za wiele już w życiu wycierpiał! Tak wiele razem nadrobiliśmy, nie chcemy tego zaprzepaścić czy też przez odwlekanie decyzji o operacji w kraju doprowadzić do upośledzenia lub stracić go na zawsze. We wrześniu Kamil będzie miał rodzeństwo i marzymy o tym, aby to był czas, w którym szczęśliwi będziemy mogli powiedzieć, że mamy dwóch zdrowych synów. Marzenia się spełniają, tylko czasem trochę trzeba im pomóc. Prosimy, przyłączcie się do naszej walki!
Adam Berkowski, tata Kamila
Przemek –
Serio ludzie czasami nie rozumieją jak ważna jest opieka nad chorymi dziećmi, mega szkoda bo to walka nie tylko o zdrowie ale i życie. Trzymajcie kciuki za Kamila i takich odważnych rodziców!