Staś zaraz po urodzeniu zachorował na sepsę, przez miesiąc walczył o życie, cudem przeżył. Niestety to tragiczne wydarzenie zostawiło po sobie ogromy ślad, z którym borykamy się do dzisiaj. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za to, że żyje, jednak ciągle walczymy też o jakość jego życia…

Lekarze w Polsce proponowali jedynie wózek inwalidzki

stas_sulkowski_hist_op2Choroba, na którą cierpi Staś nazywa się zwyrodnieniem wielostawowym. Sepsa uszkodziła mu stawy, najbardziej te kolanowe, w tym miejscu pojawił się bardzo duży przykurcz i wielki ból. Lekarze stawiali kolejne fatalne diagnozy, skazujące go dożywotnio na wózek inwalidzki. Niektórzy nawet mówili o tym, że powinniśmy zostawić go takim, jakim jest, bo inaczej zrobimy mu jeszcze większą krzywdę. My natomiast patrzyliśmy na Stasia, na to, jak bardzo chce być normalnym dzieckiem, które biega, skacze, rozrabia i jak mocno go ta niepełnosprawność ogranicza. Myśleliśmy wtedy, jakie to życie Staśka będzie – w czterech ścianach, bez żadnych perspektyw, uzależnione od pomocy innych ludzi. Poza tym cały czas nie dawały nam spokoju niespójne diagnozy lekarskie, zaczęliśmy więc szukać pomocy poza granicami naszego kraju. Wielu cudownych ludzi pomogło nam wtedy postawić Stasia na nogi. Za każdym razem jak pomyślimy o tym, ile osób się zaangażowało w pomoc naszemu synkowi, to nie potrafimy powstrzymać łez. Wyjechaliśmy do niemieckiej kliniki, gdzie Staś przeszedł bardzo skomplikowane operacje kolan (więcej informacji tutaj).

Marzenia są po to, by je spełniać

Od tego czasu Staś jest cały czas rehabilitowany, by nie zaprzepaścić tego, co zrobili trzy lata temu lekarze. Niestety syn rośnie i dochodzą nowe problemy, kolejny raz pojawia się zagrożenie, że Staś znowu będzie musiał usiąść na wózek! Nawet nie chcemy głośno o tym myśleć, bo wiemy, co to oznacza dla 9-letniego chłopca, który codziennie stara się żyć tak, jak jego koledzy i koleżanki z klasy. Po wielu konsultacjach lekarskich okazało się, że potrzebna jest rekonstrukcja stawów kolanowych oraz ich ustabilizowanie. Staś rośnie, przez co jego ciężar się zwiększa i kości kolan przesuwają się, są niestabilne, znów dochodzi do przykurczów. I co najgorsze, kości udowe rosną dużo wolniej z powodu uszkodzeń nasad.

Do tej pory przeprowadzenie operacji przez wybitnego amerykańskiego ortopedę dr Paley’a było tylko i wyłącznie w sferze naszych marzeń. Jednak, jak ktoś mądry kiedyś powiedział: nie bójmy się marzyć o tym co niemożliwe, bo i to co niemożliwe bywa zmienne. I zmieniało się! Jeszcze trzy lata temu musielibyśmy lecieć do USA i zapłacić ponad milion złotych za operację w Klinice dr Paley’a. Dziś doktor założył Europejski Instytut Paleya w Warszawie i przylatuje kilka razy w roku do naszych dzieciaków. Operacja jest bardzo droga, jednak nadal ponad połowę tańsza niż w Ameryce. Została wyceniona na 365 125 zł, brakuje nam jeszcze 265 tys. zł. Pieniądze musimy wpłacić do sierpnia 2019 r.

Pomóż naszemu Stasiowi, prosimy!

Już tak dużo udało nam się zrobić dla Stasia, nie chcemy tego stracić! Ta kolejna operacja jest jedyną szansą dla naszego synka na normalne życie. Staś może stać się w 100% samodzielną osobą, która ukończy szkołę, będzie pracować, podróżować, założy rodzinę. On już bardzo dużo rozumie, widzi, jak wielu ludzi mu pomaga, jest tym niezwykle wzruszony! I tylko w trudnych chwilach mówi do nas takim smutnym głosem, że przecież on tak niewiele chce, chce tylko chodzić jak wszystkie inne dzieci...

Justyna i Bartłomiej Sułkowscy

kalendarz2019

Dzięki pomocy i zaangażowaniu naszych Darczyńców udało się zebrać potrzebną kwotę na operację Stasia, która odbędzie się 2 września w Europejskim Instytucie Paleya w Warszawie, przekazaliśmy 49 409 zł, Stasiu trzymamy kciuki!

67476424_1167142333488837_6575375165289398272_n

Przekazaliśmy:

49 409 PLN

CEL:

Operacja kolan