Mój synek przyszedł na świat 3 września 2019 roku z HLHS – ciężką wadą serca z niedorozwojem lewej komory. Poza brakiem komory, która jest odpowiedzialna za tłoczenie krwi do wszystkich narządów, nie rozwinęła się też u niego zastawka i aorta. Takie serce nie ma prawa pracować, a dziecko z taką wadą nie ma szans na przeżycie…

Gdyby nie lekarze, umarłby chwilę po porodzie

Marcinek w dniu narodzin ważył zaledwie 2870 g, ale w małym ciałku była wielka determinacja i siła! Dzięki tysiącom wspaniałych ludzi mogłam go urodzić w miejscu, gdzie najlepszy zespół kardiochirurgów był w stanie go uratować. Miałam go na rękach tylko przez moment, przywitałam się z nim, pocałowałam go i zaraz potem został zabrany i podpięty pod kable. Przez nie sączył się lek, który podtrzymywał przepływ krwi w jego serduszku, bez niego Marcinek umarłby chwilę po porodzie. Przez 2 tygodnie walczyłam o każde dodatkowe gramy jego ciałka, by lekarze mogli wykonać konieczną operację.

12 września z lękiem rozdzierającym serce odprowadziłam Marcinka na blok operacyjny, po raz kolejny powierzając jego życie lekarzom. Łzy po mojej twarzy lały się strumieniami, a w głowach wciąż kołatało pytanie – dlaczego to spotyka moje dziecko? Po pięciu godzinach, które trwały jak wieczność, usłyszałam: „Operacja się udała, wszystko poszło dobrze, a nawet lepiej niż myśleliśmy”. Przez ten jeden krótki moment zapomniałam o tym, że walka o moje dziecko wciąż trwa! Otrzeźwiło mnie, jak zobaczyłam go na OIOM-ie. Zupełnie nie byłam na to przygotowana! Zbladłam, zaczęłam płakać, nie mogłam opanować łez. Dziesiątki przewodów, rurek, monitorów otaczających łóżeczko, a wśród nich mój mały, bezbronny synek. Prof. Malec uspokoił mnie jednak i powiedział, że jest naprawdę dobrze. Ciężko było w to uwierzyć, ale jedyne co mogłam, to ufać, że najlepsi specjaliści czuwają, aby ta najważniejsza iskierka w moim życiu nie zgasła.

Przez prawie dwa miesiące oddział kardiologiczny był naszym domem. Z każdym dniem znikały kolejne kable, dreny, odstawiano kolejne leki. Pierwsze karmienia, kąpiele, spacery… Jakże inne od tych, jakie przeżywają rodzice zdrowych dzieci! W końcu nastąpił ten upragniony dzień i wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu, do Polski, z Marcinkiem.

Jego życie jest nadal zagrożone!

Wiedziałam, że lekarze wywalczyli dla mojego dziecka tylko kilka miesięcy życia i dopiero druga operacja da względną stabilizację. Zupełnie nie spodziewałam się tego, że wrócimy do Niemiec tak szybko, że nawet nie zdążymy nacieszyć się domem! Dwa tygodnie po operacji kontrolne echo serca wykazało, że aorta – główne naczynie, którym płynie krew do wszystkich organów, w tym do mózgu – uległa niebezpiecznemu zwężeniu. Jeśli zamknęłaby się całkiem, mój synek by umarł! 10 listopada na sygnale wróciliśmy do Uniwersyteckiego Szpitala w Münster. Lekarze wprowadzili Marcinkowi cewnik przez tętnice udową i poszerzyli łuk aorty. Dzięki temu zyskaliśmy dodatkowy czas!

Korekcja wady serca HLHS musi się odbyć w trzech etapach – kardiochirurdzy muszą przemodelować serce Marcinka tak, żeby pracowało podobnie do serca zdrowego dziecka. Drugi etap musi nastąpić w szóstym miesiącu życia, ostatni przed trzecimi urodzinami. Dostaliśmy już kwalifikację do drugiej operacji w niemieckiej klinice, opiewa na kwotę 41 000 EUR, czyli ok. 175 000 PLN. Niestety, by szpital mógł wyznaczyć dokładny termin, musimy wpłacić brakujące 135 000 zł.

Pomóż mi ocalić mojego synka!

Nie tak wyobrażałam sobie dzieciństwo Marcinka, ale to jedyna droga, aby żył! Chciałabym się cieszyć codziennością, wspólnymi chwilami, ale jest to bardzo trudne, kiedy prześladują mnie myśli, że nie zdążę na czas zdobyć tak dużej kwoty. Tak bardzo się boję, że mogłoby go nie być! Bardzo proszę, pomóżcie mi, tylko z Waszą pomocą ocalę moje dziecko!

Ewelina Poliszuk, mama

kalendarz2020

Dzięki wsparciu wielu wspaniałych ludzi udało się zebrać całą kwotę na operację serca Marcinka. Dołożyliśmy swoją cegiełkę, zebraliśmy 13 048 PLN, które przekazaliśmy do kliniki w Münster.

Operacja odbyła się 18 lutego 2020 r., wszystko przebiegło zgodnie z planem. Dziękujemy Wam za każdą złotówkę i dobre słowo!

Marcinek po operacji

Przekazaliśmy:

13 048 PLN

CEL:

Operacja serca