AKTUALIZACJA 9.09.2019

Dziś (9.09.2019 r.) Laura leci z rodzicami do Rzymu. W środę 11-ego września odbędzie się operacja! Trzymamy kciuki!

AKTUALIZACJA 4.09.2019

Zbiórka zakończona! Wspólnym siłami kilku fundacji udało się zebrać całą kwotę, my dokładamy swoją cegiełkę 5 tys. na ewentualne koszty dodatkowe związane z nieprzewidzianymi komplikacjami lub dłuższym pobytem w szpitalu.

Pozostaje nam czekać na wyznaczenie terminu operacji.


Jesteśmy tak bardzo zdeterminowani jak nigdy, żeby walczyć o naszą córeczkę! Laura urodziła się z najprostszą wadą serca (ubytkami: międzykomorowym i międzyprzedsionkowym – VSD, ASD), korygowalną w 100% podczas jednego zabiegu, a teraz musi walczyć o życie. Podczas gdy od kilku miesięcy w Polsce mówiono nam, że raczej nie uda się już naprawić tego malutkiego serca, znalazł  się lekarz, który chce się podjąć tak trudnej operacji – prof. Carotti z Włoch.

Mamy bardzo mało czasu, zanim będzie za późno na jakąkolwiek pomoc!

zdjecie_lauryŹle wykonana pierwsza operacja, zbyt długie odwlekanie kolejnej, powikłania, liczne zakażenia bakteriami doprowadziły nas do miejsca, w którym teraz jesteśmy. Przez wiele miesięcy słyszeliśmy, że serce jest niewydolne, a nadciśnienie płucne dyskwalifikuje naszą Laurę do dalszego leczenia. Czyli… mamy czekać na śmierć własnego dziecka! Na szczęście ośrodek w Rzymie, mimo olbrzymiego ryzyka, chce przeprowadzić ostateczną korekcję wady.

Nie wiedzieliśmy, że walka okaże się tak dramatyczna!

Gdy Laura skończyła 6 tygodni, przeszła pierwszą operację. Zamiast wyjść po kilku dniach do domu, zaraziła się wszystkimi możliwymi bakteriami szpitalnymi, przeszła sepsę. Jej organizm był tak wycieńczony, że musiała zostać poddana śpiączce farmakologicznej. Znajdowała się w niej przez miesiąc… Były momenty, że nie dawano jej większych szans na wyjście ze śpiączki, na przeżycie. Córka nie przyswajała jedzenia, nie rosły jej włoski, rzęsy i brwi. Nie miała na nic siły. Po dwóch miesiącach pobytu w szpitalu, wyszła wreszcie do domu, bardzo osłabiona i wyniszczona.

Przez pierwszy rok Laurka cały czas chorowała, płakała, miała ogromną traumę po szpitalu, bała się dotyku. Dopiero po roku zaczęła się uśmiechać. Dziś Laurka ma niecałe 2 latka, a funkcjonuje jak kilkumiesięczne dziecko. Nie przybiera na wadze, walczy z refluksem,  wymiotuje, nie mówi, nie siedzi, nie pełza. Podnosi tylko główkę, ale po kilku sekundach pada zmęczona. Jej serce nie wytrzymuje nawet takiego wysiłku. Mimo tak wielu przeszkód jest dzieckiem bardzo kontaktowym, świadomym. Lekarze twierdzą, że jest uwięziona w swoim słabym ciele, które nie nadąża za rozwojem intelektualnym. Dopóki serduszko nie zostanie zoperowane, to się nie zmieni.

Operacja musi się odbyć jak najszybciej!

Nadciśnienie płucne nie pozwala Laurze na najmniejszy wysiłek, wymusza coraz cięższą pracę serca, które już i tak nie ma siły, a za chwilę może doprowadzić do jego całkowitej niewydolności i… najgorszego.

Bez natychmiastowej operacji Laurze zostanie najwyżej kilka lat życia lub w najlepszym wypadku czeka ją przeszczep płuc i serca.

Cena życia córki to 29 000 euro, prawie 130 000 zł! Zrobimy naprawdę wszystko dla naszej Laurki! Dlatego błagamy o pomoc, to nasza jedyna i ostatnia szansa!

Brak aktualności