Amelka od pierwszych dni życia nie ma łatwo, nie było jej też dane w pełni korzystać z beztroskich uroków dzieciństwa. Zaledwie tydzień po porodzie założono jej pierwszy gips. Patrzyłam na taką kruszynkę z gipsem na nogach i nie umiałam powstrzymać łez. Byłam przerażona, bo już wtedy wiedziałam dwie rzeczy – że to dopiero trudny początek naszej walki i że nie ma w Polsce lekarzy specjalizujących się w tak rzadkiej chorobie. Niestety nie wiedziałam jeszcze, jak to jest patrzeć na cierpiące z bólu dziecko, jak bardzo jest się samotnym i zlęknionym, gdy Twoje ukochane dziecko znika za drzwiami sali operacyjnej. Nie miałam pojęcia z jaką bezradnością będę się mierzyć, gdy kolejne interwencje chirurgiczne mojej córeczce nie pomagały, a nawet jej szkodziły.

Wrodzona choroba o nieznanej przyczynie

Amelka urodziła się z artrogrypozą – chorobą mięśni i stawów, objawiającą się nienaturalnymi zniekształceniami, przykurczami oraz osłabieniem mięśni. W przypadku córki zniekształcenie dotyczy stóp, kolan i bioder. Była wielokrotnie gipsowana, miała nacięte ścięgno Achillesa, przeszła wiele różnych badań oraz bardzo intensywną rehabilitację. Ale dopiero trzy, bardzo poważne i skomplikowane operacje w Niemczech: lewej i prawej stopy, lewego kolana i bioder, postawiły ją na nogi.

artrogrypozaWiem, że ta choroba nie jest uleczana, ale od pierwszych dni jej życia obiecałam sobie, że zrobię wszystko co można, by chodziła i w przyszłości nie musiała liczyć na opiekę innych ludzi. Zdecydowałam więc leczyć ją w niemieckiej klinice ortopedycznej dla dzieci w Aschau, specjalizującej się w leczeniu artrogrypozy. Przeznaczyłam na to wszystkie swoje pieniądze, prosiłam wszystkie możliwe instytucje o pomoc, bo niestety ta najważniejsza – Narodowy Fundusz Zdrowia, skazuje takie dzieciaki na wózek inwalidzki, nie refundując takich zabiegów. Wielu cudownych ludzi przyłączyło się też do naszych zbiórek, pomogli nam w zakupie specjalistycznych ortez, w pokryciu kosztów operacji. Nikt nigdy nie pytał czy to ma sens, bo każdy widział, że to jest jedyna droga, by Amelka mogła samodzielnie chodzić.

Nóżki Amelki pokryte są bliznami – „pamiątkami” po wielu bolesnych operacjach

Jednak ona sama nigdy się na to nie poskarżyła, bo wie, że tylko w ten sposób nie będzie przykuta do wózka inwalidzkiego… jesteśmy już tak blisko zakończenia tego cierpienia, jednak znowu na przeszkodzie stają nam pieniądze. Tym razem operacji wymaga jej lewe kolano, w którym występuje przeprost oraz lewa stopa, z powodu nawracającej szpotawości. Jej termin Klinika wyznaczyła na 15 lipca 2019 r. Kosztorys opiewa na kwotę 7 740 EUR (ok. 33 000 PLN). Po operacji konieczne jest założenie Amelce specjalistycznych ortez, które pomogą jej w chodzeniu. Ich cena to 10 240 EUR (ok. 44 000 PLN). W sumie cały koszt leczenia to 77 000 PLN.

Pomoc potrzebna jest TERAZ!

Jeśli teraz mojej córeczce nie pomogę, to narażę ją na jeszcze większy ból, gdy w końcu trafi do lekarzy, którzy nie potrafią operować dzieci z artrogrypozą, a także na upokorzenie ze strony dzieci, a w przyszłości dorosłych. Nie chce jej skazywać na karę, na jaką sobie nigdy i niczemu nie zasłużyła. Dlatego każdą zarobioną złotówkę oddaję na leczenie córki, bo szczęście dziecka nie ma dla mnie ceny. Za te pieniądze, które do tej pory wydałam, można by kupić mieszkanie lub nawet dwa. Ja nie mam mieszkania, jestem samotną mamą i z dwoma córkami wynajmujemy małe lokum. Dla mnie najważniejsze jest, że Amelka czuje, iż jestem w stanie zrobić dla niej wszystko, nawet wyjść na ulicę i błagać o pomoc. Z systemem nie wygram, dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak prosić Was, obcych mi ludzi o wsparcie dla mojej córeczki!

Dane do przelewu

Fundacja Mam serce ul. Szturmowa 9 lok. 4 02-678 Warszawa Nazwa banku: Millennium Bank Numer konta: 26 1160 2202 0000 0001 6899 7325 Tytuł przelewu: Amelka Kowalczyk

Płatność online

Brak aktualności

*Licznik jest aktualizowany 2 x dziennie