7-letniego Wiktora los nie oszczędzał – nie dość, że urodził się z wieloma wadami: zarośnięciem przełyku z przetoką tchawiczą (TEF), wadą serca (Tetralogią Fallota), to poważne powikłania okołooperacyjne sprawiły, że dziś znacznie odbiega od swoich rówieśników, jest przez nich odrzucany.

W 1. dobie życia chłopiec przeszedł pierwszą operację ratującą życie, polegającą na zamknięciu połączenia między przełykiem a tchawicą oraz połączeniu rozdzielonych odcinków przełyku, dzięki czemu przełyk stał się drożny. 2 miesiące później Wiktor musiał być operowany z powodu wady serca. W wyniku powikłań doszło do kwasicy i niedotlenienia. Ich skutki chłopiec odczuwa do dziś. Jego rozwój jest bardzo opóźniony, zaczął siedzieć dopiero gdy skończył 12 miesięcy, chodzić dopiero w wieku 2 lat. Cierpi również na lewostronny niedosłuch i poważną wadę wzroku. Najtrudniejsze jednak dla rodziców jest to, że do tej pory nie zaczął mówić, stał się nadpobudliwy, wykazuje zachowania agresywne, co ostatecznie zostało zdiagnozowane przez lekarzy jako cechy autystyczne.

20170903_125434

W 2012 r. Wiktor musiał przejść kolejną operację serca. Po bardzo złych doświadczeniach w polskich szpitalach rodzice zrobili wszystko, żeby tym razem ich syn trafił w najlepsze ręce – specjalisty od złożonych wad serca, prof. E. Malca, operującego wtedy w klinice w Monachium. Dzięki pomocy darczyńców udało się zebrać ponad 20 tys. euro (informacje o poprzedniej zbiórce tutaj), czyli całą kwotę potrzebną do przeprowadzenia zabiegu. Tym razem miała to być ostateczna korekcja wady. Wszystko się udało, rodzina mogła bardzo szybko wrócić do Polski po odbytym leczeniu. I gdy już się wydawało, że los się odwrócił i będzie tylko lepiej, Wiktor zachorował ciężko na grypę. Doszło do zapalenia mięśnia sercowego. To ciężkie powikłanie spowodowało, że jego serce jest teraz mniej wydolne i wymaga na stałe wspomagania farmakologicznego.

Ogólne osłabienie i podatność na infekcje zmusiły rodziców do decyzji o nauczaniu domowym. Chłopiec nie ma praktycznie kontaktu z rówieśnikami, zresztą dzieci go unikają, bo uważają go za innego od siebie.

Chcielibyśmy zrobić wszystko, żeby dać Wiktorowi szansę na lepszy rozwój, by kiedyś odzyskał szczęśliwe dzieciństwo. Lekarze rokują, że odpowiednio poprowadzony, może zacząć mówić i rozwinąć się społecznie. Obecnie najlepszą (i jedyną) perspektywą jest dla niego intensywna rehabilitacja, lekarze szczególnie zalecają mu tlenoterapię w komorze hiperbarycznej. Chłopiec dostał także skierowanie na szczegółowe badania genetyczne, bo istnieje podejrzenie występowania zespołu dysmorficznego.

Niestety tego typu leczenie nie jest refundowane, jego koszt to w sumie 20 tys. zł.

Rodzina jest w bardzo ciężkiej sytuacji materialnej, a Wiktor jest ich jedynym, wyczekanym dzieckiem, o które chcą walczyć ze wszystkich sił. Prosimy o pomoc i szansę dla chłopca!

Dane do przelewu

Fundacja Mam serce ul. Szturmowa 9 lok. 4 02-678 Warszawa Nazwa banku: Millennium Bank Numer konta: 26 1160 2202 0000 0001 6899 7325 Tytuł przelewu: Wiktor Kot

Płatność online

Brak aktualności