Do dziewiątego tygodnia ciąży mama Michała czuła się bardzo dobrze – pracowała, cieszyła się ciążą i przygotowywała się na przyjście na świat dziecka. Marzyła tylko o tym, by urodziło się zdrowe. Niestety, ta radość została nagle przerwana w trakcie badania USG, które wykazało poszerzone NT (przezierność karkową), co sugerowało wadę genetyczną. Kolejna wizyta kontrolna potwierdziła tę diagnozę, a mama Michasia została skierowana do wybitnego specjalisty od USG płodów.

graf-1

Badania specjalistyczne wykazały obrzęk płodu, NT- 3,4-4,2 mm, przepuklinę sznura pępowinowego, niewidoczną kość nosową. Ciąża została uznana za obarczoną wysokim ryzykiem występowania wad genetycznych.  Świat rodziców Michasia legł w gruzach – nie spodziewali się komplikacji, zwłaszcza, że w obu rodzinach nigdy nie występowały tego typu wady. W 11. tygodniu ciąży wykonano kolejne badanie USG oraz biopsję  kosmówki.

Po tygodniu czekania na wynik mama Michasia dowiedziała się, że wynik jest połowiczny i należało powtórzyć inwazyjne badanie. Po wykonanej biopsji wystąpiły komplikacje – ze względu na odklejającą się kosmówkę konieczna była hospitalizacja mamy Michasia, ciągłe leżenie i przyjmowanie leków podtrzymujących ciążę.

Rodzice zdecydowali się na zmianę lekarza prowadzącego. W 13. tygodniu ciąży ponownie wykonano badanie USG, podczas którego dało się zaobserwować kość nosową dziecka, a obrzęk płodu zniknął. To był najpiękniejszy prezent, jaki rodzice mogli sobie wymarzyć z okazji przypadającej w tym okresie rocznicy ich ślubu.

Kolejne zalecane badanie inwazyjne – amniopunkcja również wykazała, że dotychczasowe diagnozy były błędne i dziecko nie jest obaczone żadną wadą genetyczną.

W 22. tygodniu ciąży rodzice udali się do Warszawy na kolejne badania, aby jeszcze raz potwierdzić, że wszystko jest z maluszkiem w porządku. Tym razem USG wykazało, że Michaś ma skomplikowaną wadę serca – Zespół Fallota. Niestety tym razem wada została potwierdzona.

Obecnie chłopiec jest bezpieczny, gdyż oddycha przez sznur pępowinowy, jednak po porodzie, gdy będzie musiał oddychać samodzielnie, wszystko może się zmienić. Najprawdopodobniej zaraz po narodzinach będzie konieczne wykonanie zespolenia naczyń systemowych, a później operacja.

W Polsce procedura leczenia podobnej wady obejmuje kilka etapów – kilka operacji na otwartym sercu. Jednak rodzice Michasia byli zdeterminowani, aby zwiększyć szanse swojego dziecka na przeżycie, dlatego też rozpoczęli poszukiwania specjalisty, który podjąłby się naprawy serca jednoetapowo. Takiego zabiegu chce się podjąć prof. Edward Malec z niemieckiej kliniki w Münster. Koszt operacji w klinice w Niemczech jest jednak bardzo wysoki – wynosi 31 500 €, czyli 135 tys. zł i niestety nie jest refundowany. Cała kwota musi zostać zebrana do 14 lutego 2018 r.

Razem z rodzicami nienarodzonego jeszcze Michasia prosimy o pomoc! Wierzymy, że razem jesteśmy w stanie sprawić cud, a chłopiec będzie mógł cieszyć się zdrowym i radosnym dzieciństwem.

DSC_0150_00001

Nigdy nie prosiłam o żadną pomoc, ale życie mojego syna jest teraz dla mnie najważniejsze…  Każda Państwa złotówka umożliwi życie naszemu Synkowi. Proszę pomóżcie nam, by Świat dla nas nie przestał istnieć, żeby serduszko Michała biło dla nas, jak nasze dla Niego...

Dziękujemy za okazane serce

Przyszli rodzice Michałka – Marta i Marek Jędro

 

kalendarz2018

15.03.2018 r. urodził się Michałek, z wagą 3100 g i 47 cm. Przyszedł na świat w bardzo dobrym stanie, dzięki czemu szybko mógł opuścić klinikę. Za kilka miesięcy rodzice będą musieli się w niej stawić ponownie – Michałka czeka pierwsza operacja.

Dzięki Waszej pomocy udało nam się wpłacić do kliniki 25 tys. zł, pozostałą kwotę przekazały Fundacje: Kawałek Nieba, Fundacja PZU, Siepomaga i Cor Infantis. Dziękujemy:)

Przekazaliśmy:

25 000 PLN

CEL:

Operacja serca