Kalinowe serce znowu staje do walki - Fundacja Mam serce

Po zapoznaniu się z najnowszymi wynikami badań Kaliny prof. Carotti podjął decyzję o zmianie planu leczenia dziewczynki. Serce nieco się uspokoiło – dodatkowe pobudzenia bezpośrednio zagrażające życiu (które pojawiły się przez bardzo mocno powiększoną prawą komorę serca) spadły z 40 tys. do 2 tys.! W związku z powyższym dopiero we wrześniu Kalinka ma przejść cewnikowanie serca z plastyką balonową, po którym zostanie podjęta decyzja o nowym terminie operacji.

Cały czas serce Kaliny jest pod kontrolą kardiologiczną. W przypadku ponownego wzmożenia się skurczów serca oraz pogorszenia pozostałych parametrów zagrażających jej życiu, plan leczenia ulegnie zmianie.

Zbiórka na operację Kalinowego serca nadal trwa, ponieważ pewne jest, że operacji nie da się uniknąć – zyskaliśmy jedynie kilka miesięcy, w czasie których możemy zebrać wszystkie potrzebne środki.


„Nasza 3,5 roczna córeczka w ciągu swojego krótkiego życia przeszła 2 bardzo ciężkie operacje na otwartym sercu w krążeniu pozaustrojowym i głębokiej hipotermii, 4 cewnikowania serca, 4 rezonanse magnetyczne oraz niezliczoną ilość badań, które trudno byłoby przeżyć niejednemu dorosłemu. Mimo wszystko te traumatyczne doświadczenia nie odebrały jej ogromnej pogody ducha i radości życia, której możemy się od niej uczyć! Miała ogromne szczęście, że trafiła na fantastycznych lekarzy i ludzi o wielkim sercu, którzy pomogli nam, kiedy ona walczyła o życie.

Kalina bardzo chciała żyć

brak pnia płucnego i tętnic płucnychKiedy rozwijała się w brzuchu mamy, nie było wiadomo czy dotrwa do porodu, choć tam była najbezpieczniejsza. Po porodzie wraz ze złapaniem pierwszego oddechu zaczęła samodzielną walkę. Po krótkim czasie okazało się jednak, że walka Kaliny będzie trudniejsza niż wcześniej przypuszczano… skrajnie ciężka wada serca – brak pnia płucnego i tętnic płucnych (głównych naczyń krwionośnych odpowiedzialnych za dotlenienie organizmu) oraz 12- milimetrowy ubytek w przegrodzie międzykomorowej.

Totalne załamanie nastąpiło, kiedy dowiedzieliśmy się, że ze względu na bardzo trudną anatomię wady w Polsce nikt Kaliny nie zoperuje. Wszyscy kardiochirurdzy rozkładali ręce, każdy mówił, że jest zbyt ciężkim przypadkiem, że takiej operacji jej maleńki organizm nie przeżyje. Jedyną nadzieję dał nam prof. Adriano Carotti ze Szpitala Dzieciątka Jezus w Rzymie (więcej: Kalinowe serduszko do naprawy). Gdy Kalinka miała roczek przeprowadził operację na otwartym sercu, która zakończyła się ogromnym sukcesem – udało się w 100% przeprowadzić korektę wady!

Myśleliśmy, że teraz już będzie tylko dobrze

Po powrocie do domu nastała mała stabilizacja... Kalinka każdego dnia dzielnie walczyła o to, by chodzić, biegać i mieć siłę na zabawę, tak jak jej rówieśnicy. Kiedy przestała już mieć jakiekolwiek ograniczenia wynikające z przejścia ciężkiej operacji, kolejna zła wiadomość po prostu zwaliła nas z nóg. Podczas rutynowych badań okazało się, że Kalinie na tętnicy płucnej utworzył się tętniak, który trzeba było pilnie usunąć, ponieważ w każdej chwili istniało zagrożenie życia! Nie mogliśmy w to uwierzyć, bo przez ten rok nic po niej nie było widać... ale nie mieliśmy czasu na rozczulanie się nad sobą. W marcu 2015 roku Kalinka przeszła operację usunięcia tętniaka, na szczęście i tym razem wszystko przebiegło bez komplikacji.

Przez chwilę było dobrze…

Na początku 2017 roku okazało się, że homograft (zrekonstruowana tętnica płucna, której Kalina nie posiadała) wymaga pilnej wymiany – czasami się tak dzieje i nikt nie potrafi wyjaśnić z jakiego powodu. Czekać już nie można, ponieważ zwapniałe zastawki homograftu nie wyhamowują krwi, która pod ogromnym ciśnieniem wpływa do prawej komory serca zbytnio ją obciążając, co może doprowadzić do ostrej niewydolności. Znowu nikt inny poza prof. Carottim nie będzie potrafił uratować życia naszej córeczki! I my nie wyobrażamy sobie oddać go w inne ręce. Przerażają nas jednak koszty leczenia za granicą, których niestety nie pokrywa nasz NFZ. Szpital Dzieciątka Jezus w Rzymie wycenia takie operacje na ok. 80 tys. zł, obecnie czekamy na szczegółowy kosztorys. Nie wykluczone, że ze względu na stopień skomplikowania operacji ta suma wzrośnie. Mamy czas do kwietnia 2017 r.!

Kolejny raz wierzymy, że nam pomożecie!

Kiedy młodszy brat Kaliny pcha wózek, w którym ona siedzi, przechodnie uznają, że to taka zabawa, a tak naprawdę Kalina po kilkudziesięciu metrach spaceru opada z sił i brat ustępuje jej miejsca w wózku. Jako rodzice, zdając sobie sprawę z tego, z czym się mierzy nasza córeczka, wiemy, że ma dużo szczęścia. Prosimy Was, byście po raz kolejny pomogli jej wygrać! A ona da z siebie wszystko, tak jak do tej pory.

Przez te ponad trzy lata walki o życie Kalinki nie straciliśmy wiary w ludzi, a wręcz przeciwnie – przekonaliśmy się, jak wiele naszych bliskich, przyjaciół, ale też obcych osób ma wielkie serca! Dostaliśmy od Was przeogromne wsparcie… nie jest nam łatwo kolejny raz prosić, ale zwyczajnie nie mamy wyjścia. Jeśli myślicie, że Wasza pomoc, to tylko kropla w morzu potrzeb, to pamiętajcie, że z takich kropli składa się morze. Za każdą złotówkę z całego serca dziękujemy!”

Agnieszka i Jacek Owoccy

kalendarz2017

Dzięki wpłatom od Darczyńców oraz środkom z 1% udało się zebrać całą kwotę potrzebną na operację. Teraz czekamy tylko na wyznaczenie terminu.